Test Devold Expedition

29-11-2019

Na początku listopada tego roku wraz z Olgą wybraliśmy się na kilka dni w Bieszczady. Idealna okazja do testowania odzieży i sprzętu turystycznego. Wybór padł na bieliznę termoaktywną Devold. Z racji chłodniejszej aury, zabraliśmy ze sobą golfy z legendarnej serii Expedition – jest to najcieplejsza bielizna od Devolda, przeznaczona nawet na ekstremalne zimowe wyprawy. W listopadzie w Bieszczadach może być zimno, ale w końcu nie aż tak, więc na szlak ubraliśmy się tylko w golf Devold Expedition i zarzuciliśmy na to lekkie techniczne kurtki puchowe.

Co to jest Devold Expedition? Bielizna termoaktywna z wełny Merino!

Marka Devold to specjalista w temacie wełny merynosowej. W porównaniu do odzieży merino innych marek ich bielizna termiczna cechuje się wyjątkowo cienkimi i długimi włóknami wełny. Długość i cienkość pojedynczych włókien wełny nie tyle wpływa na jej termikę, bo pomimo delikatnych różnic termika będzie zawsze porównywalna, ale znacząco wpływa na delikatność materiału i komfort używania. Materiał z cieniutkich i długich włókien jest po prostu bardziej miękki i nie drapie.

Techniczne parametry golfu Devold Expedition Zip Neck

Test golfu damskiego Devold ExpeditionTest golfu męskiego Devold Expedition

Golf Devold Expedition Damski         |         Golf Devold Expedition Męski

Cała oferta bielizny Devold

  • Nasze testowane golfy Devold Expedition, to podwójna warstwa materiału o łącznej gramaturze materiału 235 g / m2.
  • Średnica włókien to 18.7 mikrona.
  • Wewnętrzna warstwa materiału to 100% merino, zewnętrzna natomiast zawiera 10% poliamidu (ma to zwiększać odporność na przecieranie bielizny).

To są czyste fakty, a zaraz opowiem wam, jak się sprawowały te rewelacje w praktyce.

Warunki i przebieg testu Devolda – hiking po Bieszczadach

Warunki do testów były idealne, ponieważ dynamicznie się zmieniały.

Słońce i temperatura 10°C

Pierwszego dnia przywitało nas słońce, i temperatura około 10°C. Było pięknie i ciepło. Szczególnie czuliśmy to idąc pod górę. Wtedy też rozebraliśmy się i szliśmy tylko w samej bieliźnie. Bielizna dobrze się sprawowała. Nasi towarzysze szli w bluzach, a tylko niektórzy w samych koszulkach. Nam sam golf Devolda w zupełności wystarczył. Czuliśmy, że się pocimy, ale bielizna pozostała sucha.

Silny wiatr i temperatura 0°C

Podczas testu Devold Expedition wiało czasem bardzo mocno

Nie zawsze to widać na zdjęciu, ale wiało bardzo mocno!

Na szczycie zrobiło się znacznie zimniej, mocno wiało i zaszło słońce. Oczywiście założyliśmy wtedy kurtki puchowe. Maszerowanie po połoninach nie jest specjalnie wymagające i męczące, więc nie wykorzystywaliśmy tam wszystkich możliwości Devolda. Kiedy szliśmy, było nam ciepło, ale na postojach przydałaby się albo dodatkowa warstwa, albo grubsza kurtka zewnętrzna.

Deszcz i temperatura 0°C

Kolejnego dnia od rana padało i było dosyć chłodno. Założyliśmy wtedy na siebie prócz Devolda Expedition tylko kurtki przeciwdeszczowe – czekało nas ostre podejście. Jak staliśmy było oczywiście chłodno, ale idąc pod górę rozpinaliśmy czasem kurtki.

Bardzo silny wiatr, marznący deszcz i temperatura -3°C

Test Devold Expedition - na zewnątrz kurtka, a pod spodem bielizna termoaktywna

To dopiero początek - zaraz będziemy na sobie kruszyć skorupy lodu.

Na szczycie czekały nas bardzo ciężkie warunki. Zrobiło się bardzo chłodno, wiał bardzo silny wiatr, a na dodatek, deszcz zamienił się po kontakcie z powierzchnią w lód. Grubą warstwą lodu było pokryte wszystko – drzewa, znaki i nasze kurtki też.

Oczywiście zdecydowaliśmy się założyć dodatkowo, pomiędzy kurtki przeciwdeszczowe a bieliznę Devold, jeszcze kurtkę puchową. Wtedy to zorientowaliśmy się, że bielizna jest dosyć mocno wilgotna. Duża wilgoć w powietrzu oraz intensywny wysiłek i pocenie się okazały się ekstremalnymi warunkami dla Devolda. Był na tyle wilgotny, że było widać, że w niektórych miejscach materiał jest ciemniejszy. Ważne jest natomiast, że faktycznie, jak zapowiadał producent, nie czuliśmy tego na skórze. Zobaczyliśmy dopiero, po zdjęciu kurtek.

Skrajne warunki podczas testu bielizny Devold Expedition

Warstwa lodu miała niekiedy kilka centymetrów grubości.

Maszerując po połoninie w tych bardzo ciężkich warunkach i mimo wilgotnej bielizny, było nam komfortowo. Może nie jakoś specjalnie – zamarzający deszcz na twarzy, zawsze trochę przeszkadza, ale generalnie było nam ciepło.

Test Devold Expedition – punktacja (0 – fatalnie | 10 – super!)

  Olga Karol
Termika 9 8
Oddychalność 9 10
Odprowadzanie wilgoci 7 7
Wygląd 10 10
Wygoda i komfort 10 9

Ogólne wrażenia – Olga

Test Devold Expedition w Górach w różnych warunkach + punktacja

Przy wysiłku w Bieszczadach bardzo doceniłam to, że nie marznę. Jestem osobą, której jest wiecznie zimno, ale wiele warstw sprawia dyskomfort przy wysiłku fizycznym. W Devoldzie Expedition było mi na tyle ciepło, że mogłam pokonywać szlak w samym golfie, a kurtkę zakładać dopiero na szczytach. Przy dużym wysiłku golf dawał sobie radę z potem, a to jest dla mnie ogromnie ważne, bo kwestia pocenia wprawia mnie w duży dyskomfort. To co, doceniam to brak pochłaniania zapachu – mimo spocenia się, bielizna pachniała tak jak na początku dnia – po prostu materiałem. Dodatkowym atutem, akurat tego produktu marki Devold są wydłużone rękawy z otworem na kciuk. Było mi za ciepło na rękawiczki, dlatego było to dla mnie super przydatne.

Ogólne wrażenia – Karol

Test Devold Expedition w Bieszczadach - wrażenia i punktacja

Bieliznę Devold podczas testu oceniam bardzo dobrze. Rzeczywiście, jest mięciutka, przyjemna w dotyku, ciepła i jak się okazało w skrajnych sytuacjach, dobrze sobie radzi z potem i wilgocią z powietrza. Ważne jest dla mnie również to, że po prostu fajnie w niej wyglądam (tak sobie myślę :] ). Zawsze pozostaje kwestia ceny, która nie jest mała, a w końcu można sobie poradzić, łącząc jakoś ze sobą inne warstwy, zmieniając koszulki na szczycie itp. Jeżeli jednak zależy ci na najlepszej jakości, Devold Expedition będzie dobrym wyborem. Jest to z całą pewnością produkt premium – biorąc pod uwagę cenę, ale też i wszystkie pozostałe cechy i niewątpliwe zalety.

Olga i Karol pozdrawiają z Bieszczad!